|
|
2008-02-15 15:51:03 >> ...
Wczoraj:
Zapytałem się...
A Ona się ZGODZIłA!!
skomentuj (1)
2006-11-09 11:32:07 >> ...
Ehhh to już prawie półtora miesiąca jak tu nie zaglądałem.
W głowie jak zwykle tysiące myśli, ale jakoś zebrać sie nie moge do napisania czegoś.
A może czas zawiesić bloga??
Hmmm....
Nieee, niechce!!
Więc do czasu napisania dłuższej notki zostawie tu po sobie krótki cytat, i jak zwykle niestety nie wiem kto jest jego autorem :/
"...Powiem Ci zmarnowaliśmy świt,
a tego nie wybaczy nam
żadne niebo..."
skomentuj (7)
2006-09-28 13:38:05 >> …MARGARETKA… UWIELBIAM PATRZEĆ W JEJ OCZY PEŁNE PASJI I ZAANGAŻOWANIA…
Jakiś taki brak weny do pisania ostatnio nastąpił u mnie.
Związane to na pewno jest z pracą moją, która we wrześniu i październiku zawsze mnie cholernie absorbuje, ale nie tylko. Jak już wolna chwila jakaś jest to dużo do myślenia mam.
A przez kogo?
Przez Margaretkę.
Jeśli ktoś więcej czytał o mnie tu, to wie w jakiś okolicznościach zakładałem bloga. Wie, że kiepsko ze mną było, wie że dość długo wyłaziłem, nie wyczołgiwałem się (to słowo lepiej oddaje stan rzeczy) z tego.
Jedna osoba właśnie tak czytała. Miała odwagę odezwać się do mnie na gg jeszcze w zeszłym roku.
Hmmm polubiliśmy się, miała Ona odwagę „w ciemno” przyjechać do mnie w kwietniu.
Była cierpliwa, po mimo tego z kim się zadawałem.
Przyjechała ponownie w lipcu i sierpniu i we wrześniu. A ja teraz czekam na październik.
Wie o mnie wszystko, czasami wydaje mi się że za dużo, zwłaszcza o mojej przeszłości, i to wszystko akceptuje.
Zależy mi na niej.
Uwielbiam patrzeć w jej oczy pełne pasji i zaangażowania i mam nadzieje że w moich chociaż cień widać tego co u niej.
Widzę jak na mnie patrzy jak rozmawiamy, jak zasypiamy obok siebie.
I tu pojawiają się schody. Pewne rzeczy zostają niedopowiedziane, jednak ja wiem co czuje Ona, a ja tak do końca nie potrafię się tym odwzajemnić, a przynajmniej nie potrafię stanąć przed nią i powiedzieć jej to w oczy. To nie jest tak że jest mi obojętna, jest to pierwsza osoba od dawna o której tak myślę i tyle myślę, która ciągle zaprząta mi głowę i to w ten pozytywny sposób.
Problem tkwi we mnie.
A ona co na to?
Nic. Akceptuje to, rozumie, wie że na wszystko trzeba mi czasu. Wie, że niektóre wydarzenia odcisnęły na mnie piętno i wie że nie są one nieodwracalne.
Tylko jak długo będzie czekać, na jak długo starczy jej cierpliwości.
A może to tylko zwykły strach mnie ogarną przed kompletnym zaangażowaniem się, może to podświadoma obawa o to żeby mi znowu nie wyszło.
Chyba nie... mam przynajmniej nadzieje taką.
Zależy mi na niej i nie chce tego spieprzyć.
A kto mi tak zawrócił w głowie? Margaretka, a skąd się wzięła?
Z:
http://www.like-butterfly.blog.pl
Mam nadzieje, że nie zdenerwuje się że napisałem ten adres ;]
Dziwne…. ale pisząc tą notkę wiele sobie uświadomiłem, i to wiele dobrych rzeczy.
skomentuj (9)
2006-09-06 15:14:00 >> …TAKI TO ZE MNIE „PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA”…
Chyba jednak nigdy nie dorosnę.
Ostatnio znowu obejrzałem „Narnię”, to nie dość, że ciągle mi się podoba to wzruszam się na tym filmie bardziej niż nie jeden dzieciak, taki to ze mnie „prawdziwy mężczyzna”.
Sporo osób znam, którym nie przypadł do gustu, rozumiem mają prawo, ale chyba oni oczekiwali czegoś w rodzaju „Władcy…”, zapominając jednocześnie, że to bajka, może nie taka zwyczajna, ale jednak bajka.
Czy kiedyś się zmienię, czy kiedyś z tego wyrosnę??
Zaglądam do książki i czytam:
„…A kiedy Łucja już się najadła, faun zaczął opowiadać. Opowiadał o zabawach w świetle księżyca, gdy nimfy – które mieszkają w źródlanych jeziorkach – i driady – które mieszkają w drzewach – wychodzą o północy na polanę, aby tańczyć z faunami…”.
Fragmentów takich znalazłbym bezliku. Czytając je w tle leci delikatna muzyka, a ja za każdym razem zamykam oczy i w ułamku sekundy jestem tam, w tym miejscu o którym przed chwilą zaledwie czytałem.
I to nie jest tak tylko z tą książką, tak jest z prawie każdą.
Właściwie to nie chcę z czegokolwiek wyrastać, ani tracić tego i żal mi ludzi którzy tego nie rozumieją i mówią że ktoś już jest w wieku kiedy to nie powinno się tak czy inaczej zachowywać, żal mi ich, bo wiele tracą.
Aha, po pierwsza to nie namawiam akurat do czytania tej czy innej pozycji, kwestia wyboru każdego, jeśli miałbym już do czegoś namawiać to po prostu do czytania w ogóle.
A po drugie jeśli już wspomniałem o „Narni” to chciałbym jeszcze tylko powiedzieć, że na początku książki znajduje się dedykacja pana Lewis`a dla swojej chrześniaczki i moim zdaniem jest to jedna z najpiękniejszych dedykacji jakie czytałem.
skomentuj (7)
2006-08-28 17:06:05 >> ...
Kilka dni wolnego miałem, ale za dużo sobie nie odpocząłem, bo świadkiem na ślubie byłem. Przyznam się szczerze że bawiłem się przednio. Fajny klimat, sporo osób z kręgu mi jakoś pokrewnego było, więc wyszalałem się.
Chodziło mi po główce jednak, że nie chcę iść tam sam, tak po prostu. Jedyna osoba która mi przychodziła do głowy żeby zaprosić to pewna pani co mieszka 400 kilometrów ode mnie. Nie przeszkodziło mi to zaprosić jej i na moje szczęście zgodziła się, przyjechała :] , czy jak by jej nie było to czy bawiłbym się tak dobrze? Nie, zdecydowanie nie.
Dziękuje ci Margaretko za to, że przyjechałaś do mnie.
Lecz wrócić do siebie musiała stanowczo za szybko jak dla mnie, więc nie pozostało mi nic innego niż odwieźć ją. I tak szczerze były to jedne z najfajniejszych dni jakie mi się od dawna przydarzyły więc ponownie dziękuję ;] .
Niestety teraz znów w domu, znów do pracy, znów…. Zresztą po co się przygnębiać samemu.
Pies niestety wolno się kuruje, dopiero za miesiąc będzie wiadomo czy odzyska pełnię władzy w tylnich łapach :/ . Brakuje mi spacerów z nim do lasu, jego skakania, ganiania za patykami.
Cały czas liczę na to że wydobrzeje, chociaż to już prawie miesiąc upłynął a wiele mu się nie poprawiło :/
Strach pomyśleć, że już tak mu zostanie, ale musze być dobrej myśli.
Aha właśnie dowiedziałem się pewnej ciekawostki, człowiek zjada statystycznie około ośmiu pająków w trakcie życia, smacznego :P
skomentuj (5)
2006-08-10 11:41:17 >> …SQRWIAŁY ŚWIAT…
Dlaczego tak klnę, ano mam swoje powody. Może jednak wszystko po kolei.
Jeszcze w poprzedni weekend było wszystko fajnie i dobrze, ba śmiem twierdzić, że nawet lepiej niż dobrze.
W niedziele dowiedziałem się, że fajne mieszkanko prawdopodobnie będzie do wynajęcia jesienią w Gdańsku-Oliwie. Fakt ten mnie niezmiernie ucieszył, bo od dłuższego czasu chciałem uciec z tzw. „centrum”.
W poniedziałek zmierzyłem się z moimi własnymi prywatnymi demonami przeszłości i wyszedłem z tego spotkania z tarczą, czyli zwycięsko.
We wtorek pierwszy raz w życiu krew oddałem ( to ta wcześniejsza notka), co też mnie wprawiło w świetny nastrój.
W środę… w środę wszystko się zjebało. A co się stało? A to że jak byłem w pracy to ktoś był tak uprzejmy że wypierdolił mi psa przez okno, przez cholerne okno z drugiego piętra :/ . I jak ja mam nie przeklinać?? Na samą myśl o tym qrwami rzucam na lewo i prawo.
Erro żyje na szczęście. W lecznicy usłyszałem, że można w kategorii cudu rozpatrywać fakt, że kręgosłupa nie połamał. Prawdopodobnie się wyliże.
Nie mówię tu o jego psychice.
Co za zwyrol popierdolony mógł to zrobić? Kogoś takiego powinno się przez okna wywalić.
Sprawa wylądowała na policji, byli świadkowie którzy widzieli że ktoś psa wyrzuca, ale nie widzieli twarzy. Odpuszczę sobie pisanie kto to moim zdaniem zrobił, nie warto, najważniejszy dla mnie jest teraz fakt że Erro lepiej się czuje.
Już nie mieszkam w centrum. Wyprowadziłem się jeszcze tej nocy jak to się stało. Abstrahując od wszystkich powodów, dla których to zrobiłem, nie miałbym serca psu kazać wchodzić do tego mieszkania znowu.
Brak mi słów żeby to wszystko opisać.
Nie mogę zrozumieć jak ktoś mógł to zrobić, a do tego Erro jest znajdą, przygarnąłem go z ulicy. Nie znam się na tym ale wydaje mi się, że w życiu już dość go spotkało nie przyjemnych rzeczy.
Brak mi słów!!
skomentuj (4)
2006-08-01 17:55:51 >> ...O SUCHYM CHLEBIE ŻYJĘ, LECZ UDAJE MI SIĘ SPEŁNIAĆ NIEKTÓRE MARZENIA...
Hmmm... Urlop miałem, tydzień tylko, ale jednak zawsze to coś. Nigdzie mi sie nie wyjechało, wręcz przeciwnie to ja miałem goscia i ... i muszę powiedzieć że było bardzo przyjemnie ;] . Tak inaczej, miło.
Nastał ulubiony mój czas znaczy koniec miesiąca.
Uwielbiam takie dni kiedy wyczekuje z utęsknieniem pensji.
Posiłek na dziś: dwie kawy, sucha bułka i dwa ogórki kiszone.
Na biurku lezą odłożone 1,40 na bilet do pracy i 0,40 groszy na bułkę na śniadanie.
Hmmm przydałaby się pensja :) , lecz niechciałbym być źle zrozumiany że narzekam. Absolutnie. Jestem świadom tego że gdybym prowadził się choć odrobinę lepiej to z kasą tez lepiej bym stał, ale skoro jakoś sobie radzę to tak moze być ;]
Taki dopisek na koniec dnia.
Udało mi sie dziś spełnić jedno z marzeń moich. Może i przyziemne i może to nic nadzwyczajnego, ale od dawna chciałem to zrobić.
Dziś mi sie wreszcie udało, dziś po raz pierwszy w życiu oddałem krew, i muszę sie przyznać że naprawdę dobrze się czuję z tym.
skomentuj (2)
2006-07-07 10:38:57 >> …ROZDROŻA…
Chcę jakiejś wskazówki, proszę o nią, błagam!!
Dlaczego jak dokonam już jakiegoś wyboru, jak wydaje mi się, że już przede mną prosta droga, nagle okazuje się, że jestem na następnym rozdrożu?
Nie proszę już nie, nie chce tak. Wiem że życie składa się z ciągłych wyborów, ale ile można? Nie w tej sprawie!!
Każdy wybór to bagaż, bagaż myśli z którymi się rozliczam, czy dobrze postąpiłem i on niestety rośnie wciąż i wciąż.
Poradzę sobie z tym, bo chcę i bo muszę, nie ma innej możliwości. Wiem też, że nikt mi nie obiecał, że życie jest „fair”, jednak mam jakiś taki niedosyt… nie to nie dobre określenie… uczucie, mam takie uczucie, że tego za dużo jak na moją prostą główkę, ale nie będę się cofał, o nie.
Przecież podniosłem się, przecież wreszcie spoglądam w twarz innym bez odwracania wzroku. Będzie dobrze, damy radę.
I tak zostanie, musi…
Tak mnie o 16 właśnie w pracy naszło (to chyba ten upał).
Dlaczego mam obierać jakąś drogę, dlaczego mam iść w prawo albo lewo przecież mogę pójść jak to mówią na "przełaj". To też jakieś rozwiązanie.
Tylko czy to nie bedzie poprostu "trzecia" droga, albo pójście na łatwize zeby uniknąć odpowiedzialności za podjęte decyzje.
Cholera skomplikowane to i zawiłe, będę musiał zastanowić się nad tym w ten weekend przy dobrze schłodzonych browrkach...
skomentuj (3)
2006-06-29 11:00:45 >> ...TAKI LOS...
Zawsze jak wracam skądś w nocy nachodzą mnie jakieś przemyślenie i prawie zawsze są one jak najbardziej trafne
Dzisiejsza notka jest sponsorowana przez godzinę trzecią ;]
Miejsce w którym jestem, jest w pełni świadome.
Tak, definitywnie tak.
Czy dziś sobie z tego zdałem sprawę? Nie, chyba nie. Raczej dojrzałem do tego żeby się do tego przyznać.
Nie mogę oskarżać tzw. losu o to, że w moim życiu jest tak a nie inaczej. Najprawdopodobniej mogę mieć większość tego co sobie wymarzyłem, ale nie chce lub nie potrafię mieć. Czy nie jestem gotów do tego? Może, a może to coś jeszcze innego. Teraz to jest naprawdę najmniej istotne, bo wiem jak jest, jak się sprawy mają.
Trochę mi ulżyło, fajnie z tą świadomością. Fajnie jest wiedzieć co i jak. Tylko chyba naprawdę już nadszedł czas żeby pójść krok dalej.
Jednak nie będę się tym teraz zadręczał. Nie wszystko na raz. Przecież nie wiem co mnie spotka jutro.
Przecież jutrzejszy dzień nie musi być szarym, jednym z wielu innych. Może mnie spotkać coś kompletnie nieoczekiwanego… nieoczekiwanego i miłego. Z drugiej strony wcale nie musi, co więcej nie mam nawet rano zamiaru wstawać z myślą że dziś się coś zmieni i to też jest przyjemne.
Taki fajny to był wieczór. Dawno taki nie był.
Czy to lato?
Kto wie…
skomentuj (1)
2006-06-12 14:18:36 >> …KIM TAK NAPRAWDĘ JESTEŚMY?…
W zeszłym tygodniu wysłuchałem reportażu na „trójce”, o dziewczynie, która też pisze bloga. Opowiadała swoją historię, o tym jak ciężko chora jest, ale jednocześnie ile w sobie pokładów siły dzięki tej chorobie znalazła. O tym jak to wszystko opisywała w swoim blogu, że z najbliższych prawie nikt nie wiedział, co pisze. Reportaż był naprawdę wspaniały.
Po wysłuchaniu go zacząłem się zastanawiać, jacy jesteśmy naprawdę, kim jesteśmy. W końcu nigdy się nie spotkaliśmy i pewnie się nie spotkamy. Jeden wyjątek jest spotkałem jedną osobę i cóż mogę powiedzieć … nie zawiodłem się ;]
Jednak reszta, niestety, jest anonimowa. Zaglądając w skrawki myśli innych często zastanawiam się, jaka to osoba jest, jak by się z nią rozmawiało.
Internet jest wspaniały pod tym względem, że pozwala na znalezienie swojego kąta,czy miejsca, ale z drugiej strony pozostawia straszny niedosyt. Powoli, bardzo powoli rozbudowuje ten „mój skrawek”, ostatnio dodałem linka z moimi zdjęciami. Nie robię tego z jakiejś próżności, tylko choć tak staram się siebie przybliżyć, jednak to wciąż mało.
To jacy jesteśmy na co dzień??
skomentuj (7)
|
|
Ksiega
Linki
Tego słucham: Minimax bis trójka
gg: 3890241
Mail: unkaz@o2.pl MOJE FOTO
Archiwum
2008 luty 2006 listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj
Blog.pl
design by
gingery
image by
Sue Anna Joe
|
|